
Jak trzeba być nienormalnym, żeby 1. grudnia taplać się między 17. a 22. w zimnym błocie, w lesie, z rowerem, mapą i kompasem? Wiem, że ja mam tak niezdrowo pod sufitem, ale że na szczęście są inni tacy "wariaci".
Tegoroczna Mini Nocna Masakra, organizowana w okolicach Obornik Śląskich, dzięki szefowi Marcinowi, znów spełniła oczekiwania wszystkich chyba uczestników - pieszych i rowerowych, tych początkujących jak i wyjadaczy orienteeringu.
Już nie mogę się doczekać wiosennej "Fraszki" (www.fraszka.info) i kolejnej Mini Masakry (www.mininm.info).