|
|
|
| | Piątek 05.10.2007 |  Sezon przecież nigdy się nie kończy, więc gdy tylko nadarzyła się okazja, przyszedł czas na kolejny start. 23.09.2007 w Lesznie lokalny klub sportowy 64-sto zorganizował maraton MTB ze startem i metą w Karczmie Borowej. Teren był dobrze znany "lokalsom", do których należał po części Mirek, niezastąpiony, nielubiący MTB startujący. Wrażenia były mieszane ale..
Chłopcy i dziewczęta z 64-sto naprawdę się postarali i wybrali możliwie niełatwe leśne szlaki pełne piachu, korzeni, krótkich i zrywnych podjazdów i zjazdów. Super, że trasa była oznaczona w lesie, gdzie na kilkadziesiąt metrów zgubiłem się z własnej winy. Niestety na odcinku asfaltu w okolicy miejscowości Osieczna zupełnie zabrakło znaków, strzałek czy ludzi co spowodowało, że bardzo konkretnie zgubiłem trasę, nadrobiłem kilka kilometrów ... |
| | | | Niedziela 16.09.2007 |  Stało się! W sobotę (15.09.07) odbył się ostatni w tym roku maraton z cyklu Mio FujiFilm Bike Maraton 2007.
Impreza spełniła wszelkie oczekiwania, choć zaczęło się nerwowo. Z powodu wypadku drogowego i objazdu dotarliśmy na miejsce ze sporym opóźnieniem, a więc startowaliśmy z końca peletonu. Nie było jednak nerwów a pełna kontrola i urocza trasa na zakończenie cyklu 9 imprez. Wynik nie był może powalający, ale za to tempo na podjeżdzie i ilość wyprzedzonych zawodników mocno podbudowała.
Do zobaczenia na starcie za rok :) |
| | | | Wtorek 04.09.2007 |  Tym razem w niedzielę (02.09.2007) przyszedł czas na szybkie i płaskie ściganie z początkiem i końcem nad poznańską Maltą. Miłośnicy gór mogą powiedzieć nuda, a ja powiem, że jak i rok temu, trasa była bardzo ładna krajobrazowo a maraton nie pozwalał na choćby chwilę wypoczynku. Co prawda trasa różniła się troszkę od tego, co objechałem dzień wcześniej, ale może przez to był i element niespodzianki. Nie obyło się bez przygód (zgubienie i znalezienie licznika :) i wynik nie daje pola do zachwytu, ale udało się obronić 10. miejsce w generalce :)
Wielki sukces to także udział mojej Mamy i jej wynik, oraz świetna atmosfera, dzięki obecności Łukasza. |
| | | | Niedziela 26.08.2007 |  Trzeba czasem spróbować czegoś nowego. Taką zmianą i próbą był udział w maratonie z cyklu MTBmarathon.com, więc po części w cyklu konkurencyjnym wobec Mio Fujifilm. Okazja nadarzyła się sama, bo dziś impreza zawitała do Krakowa. Start na Błoniach to zawsze wielka impreza, zwłaszcza, gdy jedzie w niej blisko 1300 osób.
Kraków to zawsze maraton z awariami heheh.. I tu nie było inaczej. Łańcuch ale to drobnostka, bo trasa MEGA (tak, tak :-) o długości 65 km dawała szanse nawet tym z limitowaną edycją szczęścia startowego.
Szybkie szutry i asfalty, wymagające podjazdy m.in. ZOO, ciągle góra-dół-góra. Bufet. góra-dół-góra. :-) Po 55 km, i podjeździe dawną "białą drogą" w Lasku Wolskim, nogi już bolały, mózg mówił - kwas mlekowy, tempo chyba większości zawodników zwolniło, a usta mówiły pić! ... |
| | | | Niedziela 26.08.2007 |  Powtórka z Przesieki, czyli kolejna impreza z cyklu Mio Fujifilm Bike Maraton miała miejsce 18.08.2007. Tym razem trasa została zmodyfikowana w dosyć poważny sposób. Dotąd impreza zaczynała się startem "honorowym" w Przesiece, by zjechać do Pogórzyna i nawrócić na imponujący i baaaardzo, jak to się mówi w kolarstwie, "selektywny" podjazd. Tym razem zabrakło takiego początku, ale nie zabrakło tych podjazdów później. I o to chodzi. Wynik ostateczny (20. miejsce w M2 MINI) był raczej średni biorąc pod uwagę zachowawczą jazdę, ale nic tak nie daje kopa, jak branie ludzi na podjazdach. Za rok będzie jeszcze lepiej, a na razie pozostaje miłe wspomnienie i śmieszne akcenty jak jazda i rozmowa innym zawodnikiem w barwach T-Mobile ;-)
PS. No i nie byłoby Przesieki, gdyby nie transport w wykonaniu Ani. Dzięki Sista :-) |
|
| [Poprzednie] 1 [2] 3 [Następne] |
|
|
|